Pewnego ranka stwierdziłam że na nosku Patryka pojawił się siniak...maleńki , myślałam ze to podrażnienie, ze może się zadrapał i w sumie to nawet się tym zbytnio nie przejęłam ...ot zdarza się .
Jednak gdy po tygodniu się nie zagoiło ,a wręcz urosło ,stwierdziliśmy z mężem ,ze na najbliższej wizycie w przychodni zapytamy co to jest. Pod koniec tygodnia na wizycie nasza pediatra stwierdziła ,ze to NACZYNIAK . Dziwne uczucie .
Dostaliśmy skierowanie do laryngologa i neurologa dziecięcego ,żeby wykluczyć możliwość ,że ten naczyniak zaczyna się gdzieś w mózgu , bo to byłaby najgorsza diagnoza.
Tej nocy nie spałam....
Dzień później udało mi się zarejestrować dziecko na dość szybkie terminy do jednego i drugiego specjalisty.
Pozostało tylko czekać...
Jedyna pociechą był fakt ,że Patryk z tym naczyniakiem się nie urodził...
Z internetu dowiedziałam się co to właściwie jest naczyniak i że w naszym wypadku jest szansa na leczenie PROPRANOLOLEM.
Cześć
OdpowiedzUsuńNasza Zosia urodziła się z naczyniakiem między brwiami, na główce i na karku wszystko w jednej linii prostej. Na szczęście to tylko plamka łososiowata. Podobno do któregoś roku życia ma sama zniknąć, między brawami w ogóle już jest niewidoczny, ale tylko gdy mała się zezłości, albo zacznie płakać to od razu się pokazuje. Najgorszy jest ta plamka na karku, ponieważ często dochodzi do łuszczenia się i bardzo swędzi Zosię, więc gdy się tylko zacznie łuszczyć to używamy maści ze sterydami. Dermatolog stwierdziła, że Zosia wyhodowała sobie grzyba i kazała smarować maścią na grzybice, ale nic nie pomagało.
Zapraszamy na naszego bloga http://zosinkowo.blogspot.com
Na pewno bede sledzic ...
UsuńKurcze ,ale ze grzyb...no to ma baba pojęcie ;(
Mam nadzieję ,że chociaż z tym łuszczeniem szybko sobie poradzicie :)
Pozdrawiam
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńNasz synek tez ma naczyniaka wczesnodzieciecego jednak nie malego bo na calej lewej polowie twarzy. Na szczęście wczesnie zareagowalismy i znalezlismy lekarza ktory sie tym zajmuje i zakwalifikiwal nas na leczenie propranolem. Jednak czas przyjęcia do szpitala sie wydluzal i Albercik mial juz spuchniete oczko ktorego nie otwieral i wielki "gul" na policzku. Na szczęście po dwóch dniach podawania leku maly otworzyl oczko i cieszył sie światem na nowo. Skonczy teraz 4 miesiace (leczony od 3 miesięcy) i jesst coraz lepiej. Naczyniak jest rozowy i juz Buzka nabiera ladnego wygladu. Chociaz ja jako matka juz nie zauwazam tego co ma na buzce. Dla mnie zawsze bedzie malym przystojniakiem :) najwazniejsze zeby zeszlo na tyle zeby ludzie nie zwracali na niego az takiej uwagi. Fajnie ze taki blog powstaje. Kolejni Rodzice zmagajacy sie z naczyniakami powinni wiedzieć jak to jest.
OdpowiedzUsuńSuper ,że Wasza szybka reakcja i trafna diagnoza uratowala buźkę synka...właśnie ja tego rozrastania obawiałam się najbardziej...Życzę małemu przystojniakowi szybkiego pokonania tego cholerstwa :*
Usuń