Szpital
Nadszedł ten dzień.
Przyjecie do szpitala. trochę nerwów , troche stresu bo w domu została moja córka .
W sumie beze mnie została tylko gdy pojechałam rodzić Patryka , ale wtedy mąż był cały czas w domu...a teraz miała zostać tylko z babcią bo mąż musiał iść do pracy.Był z Lilką tylko w nocy.
I tak zarejestrowalismy się do przychodni szpitalnej, by przyjęto nas na oddział nr X.
Oddział chirurgi dziecięcej.
Patryk został zważony , dostał opaskę szpitalną i po krótkim oczekiwaniu pielęgniarka zaprowadziła nas do naszej sali.
Powiem szczerze ,ze po tym co się naczytałam na różnych forach( i niepotrzebnie ) warunki do pobytu miały być żadne.Okazało się jednak ,że jest ok...jeśli ktoś nie oczekuje Wersalu to nie może narzekać.
Jest tylko 2 minusy ....
1. trzeba korzystać z toalety piętro niżej(ale i tak da radę chyłkiem skorzystać z tej oddziałowej :)
2. aby się umyć trzeba iść do sąsiedniego budynku..choć ja radziłam sobie mokrymi chusteczkami , te dwa dni jakoś dało się przeżyć...ale przy dłuższym pobycie nie dało by rady w ten sposób :)
Herbatę można dostać na stołówce dziecięcej...stoi w dużym termosie , zawsze ciepła ...reszte trzeba zapewnić sobie samemu...ale sa automaty i mały bar ...ceny tez są przystepne ...obiad mozna zjeśc juz za 12 zł.
Spałam na podłodze ...na rozkładanym materacu ...na karmienie brałam Patryka do siebie (pielęgniarki przymykały oko) wiec w sumie cała noc spał ze mna a w dzień w łóżeczku szpitalnym.
Już o 14:00 pierwszego dnia dostał pierwszą dawkę leku, pobrano mu krew do badań i sprawdzano saturacje prawie przez godzinę i potem co godzine az do nastepnej dawki...
W nocy tez co dwie godziny sprawdzano saturacje , a rano poziom glukozy.
Nic niepokojącego sie nie działo wiec z ustalona dawka i receptą na lek (kosztuje ok.7 zł) moglismy wracac do domu.
Przed wypisem pediatra jeszcze raz dokładnie zbadała Patryka i kazała za 2 tygodnie zgłosić sie z dzieckiem do kontroli.
Dostalismy też glukometr i kilka pasków (reszta we własnym zakresie...bez refundacji)
Codziennie rano mierzymy wiec poziom cukru (norma od 60 do 140) bo to jest wyznacznik prawidłowego działania leku
Pomiar jest dziecinnie prosty.
Tak więc odpowiednio wyposażeni i poinstruowani wróciliśmy do domu....do stęsknionej Lilki.
Bardzo nie lubialam widoku mojego synka w szpitalnym łóżeczku...no ale kto lubi :)


My z Albercikiem w szpitalu wojewodzkim w Gdańsku spedzilismy tydzień... widok dziecka za tymi krartkami straszny. Ale dalismy rade. Najgorsze bylo to ze maly mial kolki i wszyscy nas tam chyba z nienawidzili za nocne placze...
OdpowiedzUsuń